Wczytywanie…
Edu
6 minut czytania
39 wyświetleń

Opakowanie powinno być uczciwe

Ekologia niejedno ma imię. Czasem jest ono fałszywe lub przynajmniej mocno podejrzane. Problem greenwashingu, czyli pseudoekologicznych działań marketingowych i PR-owych, dotyka także sektora opakowań. W tym artykule dzielimy się wiedzą na temat tego, jak rozpoznać takie praktyki i w jaki sposób się ich wystrzegać. 

Nazewnictwo zakrywające przykrą prawdę

Za pomocą języka można tworzyć rzeczywistość. To, w jaki sposób nazywamy niektóre rzeczy i zjawiska, warunkuje, w jaki sposób będą one widziane przez innych. Dobrze zdają sobie z tego sprawę firmy, które w swoich działaniach marketingowych stosują tzw. greenwashing (pisaliśmy o tym w TYM artykule), nazywając niektóre swoje wyroby w mocno sugestywny dla klienta sposób. 

Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest nazwa “ekogroszek”, która ze względu na przedrostek “-eko” kojarzyła się z czymś prośrodowiskowym, mimo że sam produkt z ochroną środowiska nie miał nic wspólnego, a wręcz je zatruwał. Dziś zostało to uregulowane prawnie i nie można używać takiego określenia, ale sam fakt, że robiło się to przez wiele lat, doskonale ilustruje pewne naganne praktyki biznesowe. 

Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że jeśli jakakolwiek fabryka opakowań plastikowych, która przyczynia się do zanieczyszczania wody, gleby i powietrza, używa w swoich komunikatach reklamowych słów typu “eko”, “bio” czy “organic”, powinno być to dla klienta co najmniej zastanawiające. 

Istnieją też oczywiście mniej skrajne przykłady nie do końca trafnych przekazów płynących od firm. Na przykład sama informacja o tym, że jakieś opakowanie nadaje się do recyklingu, nie jest zbyt wartościowa dla klienta, któremu zależy na trosce środowiskowej. Wiele opakowań wielomateriałowych składa się z poszczególnych warstw z surowców recyklingowalnych, jednak ich połączenie sprawia, że nie da się ich łatwo oddzielić, co w efekcie uniemożliwia jakikolwiek recykling. Na takich opakowaniach często nawet widać certyfikat potwierdzający pochodzenie surowca z odnawialnych źródeł. W istocie ten znak ma swoje odniesienie jedynie, na przykład, do warstwy papierowej, której i tak nie udaje się w procesie recyklingu odzyskać i przetworzyć ponownie.

Oznakowanie niby-eko

Często zdarza się, że jakieś opakowanie jest opatrzone znakiem, które albo do złudzenia wyglądają jak powszechnie uznawane certyfikaty ekologiczne. Bywa, że sama nazwa takiego symbolu przywołuje pożądane  skojarzenia z jakością i zrównoważonym rozwojem. Nie każdy klient będzie w stanie zweryfikować autentyczność takiego znaku. Kierując się zaufaniem i uznaniem autorytetu wobec producenta, kupuje produkt, który tylko z pozoru jest przyjazny środowisku. 

Tymczasem producenci bardzo często wymyślają własne znaki i certyfikaty, które tylko przypominają wyglądem i kolorystyką te pochodzące od uznanych jednostek certyfikujących. Zdarza się, że produkty opatrzone takim wprowadzającym w błąd znakiem nie odnoszą się też do żadnych standardów ISO.

Biodegradowalny, czyli nieszkodliwy dla środowiska?

“Biodegradowalny” to przymiotnik, który większości z nas kojarzy się dobrze. Na tym pozytywnym skojarzeniu bazują niestety także nie do końca uczciwi producenci, którzy nazywają swoje opakowania w ten sposób tylko po to, by klient docelowy postrzegał je jako ekologiczne. Tymczasem warto pamiętać o tym, że przecież każdy produkt, także ten wykonany z plastiku, jest biodegradowalny, bo przecież KIEDYŚ się rozłoży. Ale to “kiedyś” jest w tym kontekście kluczowe. 

Oczywiście, nie zawsze możliwe do zastosowania jest od razu w 100 procentach kompostowalne rozwiązanie w opakowaniach (tak jak robimy to w SILBO w przypadku opakowań BIOSIL), ale istnieje wiele technologicznych opcji realnie zmniejszających negatywny wpływ na środowisko. Można zredukować zawartość plastiku w produkcie, zrezygnować z problematycznej czasem wielomateriałowości, postawić na produkcję z recyklatu itd. Tymczasem bazowanie na standardowych szkodliwych praktykach i opatrzenie wytworzonych w ten sposób opakowań nazwą “biodegradowalne” nie świadczy o uczciwym podejściu, a raczej o zamiarze wprowadzania konsumenta  w błąd.

Co wynika z takich pseudoekologicznych strategii?

Niektóre firmy, działając w opisany wyżej sposób, szkodzą nie tylko planecie i konsumentom, ale także tym producentom, którzy starają się wdrożyć prawdziwie ekologiczne koncepcje

Klienci bywają niekiedy zniechęceni mylnymi i zaprzeczającymi sobie komunikatami. Podświadomie towarzyszy im obraz marketingowej i produktowej “ekościemy”. A przecież nie wszystkie przedsiębiorstwa działają w taki sposób. Dlatego warto wybierać świadomie i nie tracić z oczu także tych bardziej pozytywnych przykładów.

SILBO. Stawiamy na uczciwość

W SILBO dbamy nie tylko o jakość i innowacyjność naszych opakowań, ale też o to, by były one jak najbardziej wiarygodne dla Was, świadomych konsumentów. 

Ze względu na zaufanie, jakim nas obdarzacie, nigdy nie uciekamy się do rozwiązań, które byłyby pseudoekologiczne. Stawiamy na prawdę, zarówno w kwestii produkowanych wyrobów, jak i w odniesieniu do naszych komunikatów.

Zobacz również:

O firmie

Silbo – eksperci w produkcji opakowań. Mając 20 lat doświadczenia w branży. Wspieramy ochronę środowiska na wielu płaszczyznach, między innymi poprzez kreowanie nowych, biokompostowalnych standardów w dziedzinie produkcji opakowań. Skupienie na innowacjach, ekologii oraz kwestii jakości są głównymi wartościami na których jest oparta działalność SILBO.

Zobacz więcej

background image background image

Otrzymane certyfikaty

certificate certificate certificate certificate certificate certificate certificate certificate