Wczytywanie…

Przez lata stosowaliśmy metodę “zamiatania pod dywan”. Efekt? Problem, o którym staraliśmy się nie myśleć, nie znikał tylko się nawarstwiał. Dziś już wiadomo, że urosła z tego spora góra, o którą niemal każdy z nas się potyka. Śmieci to problem dużej wagi (i olbrzymich gabarytów), z którym zderzamy się każdego dnia. By mu zaradzić, musimy zmienić nasz sposób myślenia. Z takiego założenia wyszli twórcy idei “Zero Waste” („zero odpadów”, „zero marnowania”).

 

Pojęcie ,,Zero Waste” nie jest czymś zupełnie nowym. Po raz pierwszy pojawiło się w latach 70. XX wieku, za sprawą chemika dr. Paula Palmera. Naukowiec w prowadzonej przez siebie firmie kładł nacisk na takie projektowanie produktów, by stały się one przedmiotami wielokrotnego użycia. Dr Palmer był też założycielem organizacji “Zero Waste Institute”.

Globalny ruch, który zaczął się w... domu

Za inicjatorkę współczesnego nurtu uważana jest Bea Johnson. Chociaż brzmi to niewiarygodnie, globalny ruch ,,Zero Waste” zaczął się od wprowadzenia zmian w jednym, a do tego niewielkim, gospodarstwie domowym. W roku 2008 Bea Johnson wcieliła w życie, zasady, za sprawą których ona i jej najbliżsi radykalnie ograniczyli ,,produkcję” odpadów. Gdy widzimy ludzi, którzy codziennie wynoszą na śmietnik wypchane worki z plastikami, szkłem czy papierem, trudno sobie wyobrazić, że czteroosobowa rodzina naszej bohaterki produkuje w ciągu roku jedynie litr śmieci!

Skoro przemiana, którą zafundowała swoim najbliższym, przynosi tak dobre efekty, Bea Johnson postanowiła podzielić się własnymi patentami ze światem. Poczytny blog i bestsellerowe książki („Zero Waste”, ,,Pokochaj Swój dom") stały się inspiracją dla wielu osób. Potem już wszystko potoczyło się bardzo szybko. Piękna idea trafiła na podatny grunt i z każdym tygodniem zyskuje nowych wyznawców.

Litera-klucz

O co tak dokładnie chodzi w ideologii „Zero Waste”? Można powiedzieć, że to styl życia, w którym istotne znaczenie ma troska o stan naszej planety. Najogólniej rzecz biorąc chodzi o to, byśmy przy zaspokajaniu naszych własnych potrzeb zawsze wybierali opcje, które pomogą ograniczyć do minimum wytwarzane śmieci. Żeby skuteczniej dotrzeć do świadomości osób, którym ekologia leży na sercu, stworzono łatwo zapadające w pamięć hasła. Kluczem jest tu litera “R”, od której w języku angielskim zaczyna się każda z wytycznych. Początkowo w katalogu zasad znajdowało się pięć pozycji, jednak wciąż pojawiały się nowe pomysły na redukcję naszych domowych odpadów. Obowiązująca na początku zasada 5R, dziś występuje najczęściej w formie 7R, chociaż znaleźć można też wersje, w których literek “R” jest jeszcze więcej.

Zasada 7R

Zgodnie z ideologią “Zero Waste”, nasze postępowanie powinno opierać się na następujących zasadach:

Refuse (odmawiaj)

Skąd biorą się te góry śmieci? Jedną z fundamentalnych przyczyn takiego stanu rzeczy jest wszechobecny konsumpcjonizm. Kupujemy przedmioty nam niepotrzebne, w opakowaniach, które może i ładnie wyglądają, ale za chwilę i tak trzeba będzie się ich pozbyć. Ideologia “Zero Waste”, wymaga od nas, byśmy szli pod prąd. Mimo, iż producenci i marketingowcy wciąż kuszą nas nowinkami czy okazjami, musimy być asertywni. Trzeba nauczyć się odmawiać i to na różnych polach: mówić “nie” wyrobom, których produkcja mocno szkodzi planecie, ale też trzymać się swoich zasad gdy próbują nam wcisnąć ulotkę reklamową czy plastikową siatkę.

Reduce (ograniczaj)

Jeśli już udało nam się wyrobić w sobie nawyk odmawiania, możemy pójść o krok dalej. Warto teraz przyjrzeć się temu, co już posiadamy. Z pewnością jest wiele rzeczy, z których w ogóle nie korzystamy i jest mało prawdopodobne, iż kiedyś po nie sięgniemy. Dlaczego mają nadal leżeć i się kurzyć? Przekażmy je komuś, komu się przydadzą. Mądrze przeprowadzona redukcja sprawi radość potrzebującym, a i nam też wyjdzie ona na dobre!

Reuse (używaj ponownie)

Będąc na zakupach, wybierajmy rzeczy, które można wielokrotnie wykorzystać. Nie bójmy się przy tym puszczać wodzy fantazji. Jeśli jakiś przedmiot nie spełnia już swojej podstawowej roli, pomyślmy w jaki sposób nadać mu drugie życie. Doniczki wykonane ze starych naczyń czy szklanki ze słoiczków po musztardzie, albo meble z palet to już chyba klasyka. Wśród wyznawców filozofii “Zero Waste” nie brakuje śmiałych wizjonerów, którzy zwykłym przedmiotom znajdują niebanalne zastosowania. Granicą jest tutaj nasza wyobraźnia.

Repair (naprawiaj)

Jeśli się z czegoś korzysta, to zawsze jest ryzyko awarii. Wiele osób łatwą ręką pozbywa się przedmiotów, które zostały w jakiś sposób uszkodzone, traktując to jako doskonały pretekst, by kupić coś nowego. Takie podejście kłóci się z zasadami “Zero Waste”. Jeśli rzeczywiście zależy nam na ograniczeniu ilości śmieci, nie odpuszczajmy bez “walki”. Zanim zdecydujemy się wyrzucić ulubione buty, spróbujmy je podkleić, a dziurę w spodniach zaszyć (może nie będą one już spodniami wyjściowymi, ale do prac ogrodowych na pewno się przydadzą). Gdy nie jesteśmy w stanie dokonać naprawy samodzielnie, zaufajmy specjaliście: szewcowi, krawcowi albo kaletnikowi.

Recycle (segreguj i przetwarzaj)

Oczywiście nie da się wszystkiego używać w nieskończoność. Kiedyś przychodzi ten moment, że dalsze naprawy nie mają już sensu. Wtedy, chociaż z bolącym sercem, trzeba się takiego przedmiotu pozbyć. Należy jednak zrobić to z głową! To co wcześniej dobrze nam służyło, niech nie powiększa góry śmieci na pobliskim wysypisku. Jest duża szansa, że surowce, z których wykonano tę rzecz, w pewnym zakresie da się ponownie wykorzystać. Wszystko zależy od nas: czy uda nam się precyzyjnie zidentyfikować materiały użyte do produkcji oraz czy przypilnujemy, żeby trafiły one do odpowiednich kubłów na śmieci. Niby od pewnego czasu jest to nasz obowiązek, ale wciąż nie wszyscy traktują go bardzo poważnie.

Rot (kompostuj)

W każdym gospodarstwie domowym są też odpadki, z którymi dosyć szybko i sprawnie radzi sobie Matka Natura. Co więcej, mogą one zmienić się w cenny nawóz, użyźniający glebę czy nawet stać się źródłem energii. By ziścił się ten pozytywny scenariusz, musimy oddzielić śmieci organiczne od reszty oraz zadbać, by trafiły one do odpowiedniego kubła na osiedlu lub do kompostownika na naszej działce.

Remember (pamiętaj)

Ten punkt pośrednio związany jest z działaniami, o których była mowa wcześniej. Bo żeby były one skuteczne, muszą wejść nam w krew. Pojedynczymi zrywami zmienimy niewiele. O naszej planecie powinniśmy pamiętać na co dzień: zarówno stojąc przy sklepowych półkach, jak i oddając się swojej sportowej pasji. “Zero Waste” to po prostu filozofia życia.

Jeden cel, ale różne drogi

Przytoczone tu zasady stanowią jedno z wielu rozwinięć tego coraz popularniejszego nurtu. W internecie znaleźć też można przemyślenia innych osób uwrażliwionych ekologicznie, które dzielą się swoimi własnymi zasadami z literką “R” w nazwie. W tym przypadku każda droga, która prowadzi do tak szlachetnego celu, jest dobra.